Rozmowa z Jakubem Gołębiem, lekarzem weterynarii, treserem koni, propagatorem innowacyjnej w Polsce metody tresury zwierząt Clicker training.
Equito.pl: Na czym polega szkolenie z klikerem?
Jakub Gołąb: Clicker training jest metodą szkoleniową koni, w której wykorzystuje się nagradzanie za pożądane zachowanie. Jest to również sposób porozumiewania się z koniem - jasny, precyzyjny i łatwy dla niego do zrozumienia. Naszym celem jest zrozumienie przez konia, że to jego zachowanie powoduje pojawienie się nagrody. Koń wykonuje komendy z radością, bo stanowią one szansę jej zdobycia. Zauważmy, że w odróżnieniu od metod tradycyjnych, w których nacisk położony jest na ograniczenie niepożądanych zachowań (popychanie i ciągnięcie, żeby umieścić konia w określonej pozycji), trening z klikerem opiera się na nagradzaniu. Jedyną 'karą' jest nie nagrodzenie zachowania, które nie odpowiada naszym wymaganiom. A zachowania nie nagradzane mają tendencję do zanikania, bo nie przynoszą zwierzęciu żadnych korzystnych skutków. Oprócz tego koń ma zupełnie inną motywację - pracuje żeby zdobyć nagrodę a nie żeby uniknąć korekcji.
Eq: Skąd pomysł na taki trening? JG: Zaczęło się od delfinów. Treserzy morskich ssaków pierwsi w praktyce wykorzystali metodę opartą na pozytywnym wzmocnieniu, czyli nagradzaniu pożądanych zachowań. W przypadku delfinów tradycyjne metody szkolenia po prostu nie działają. Jak szkolić kilkumetrowe zwierzę, które w każdej chwili może sobie po prostu odpłynąć? Bardzo prosto - nagradzając zachowania, które nam się podobają. Ponieważ delfin chce powtórzyć dobre doświadczenie, jakim jest otrzymanie ryby, powtórzy swoje zachowanie, żeby osiągnąć ten sam skutek. Eq: Co to jest kliker? JG: Kliker to malutkie pudełeczko wydające dźwięk "klik!", do kupienia w sklepach z arykułami zoologicznymi. Tak naprawdę nie jest ono wcale konieczne, możemy użyć czegokolwiek gwizdka, klaśnięcia, czy stale tego samego słowa. Kliker daje koniowi sygnał, że to co robił w chwili, kiedy usłyszał jego dźwięk jest zachowaniem pożądanym i będzie nagrodzone. Eq: Dlaczego nie używa się po prostu jedzenia? JG: Po pierwsze dlatego, że nie zawsze można podać go w odpowiednim momencie, po drugie konie karmione z ręki robią się natarczywe. Skojarzenie nagrody z dźwiękiem powoduje, że koń oczekuje jej wyłącznie po jego usłyszeniu, a nie szuka po kieszeniach, "bo może coś mają". "Klik!" musi zabrzmieć w czasie pożądanego zachowania, nie jak już się skończyło. Pamiętajmy, że kliknięcie to nie nagroda, tylko znacznik interesującego nas zachowania. Złapanie odpowiedniego momentu jest najważniejsze. 95% niepowodzeń w szkoleniu związanych jest z tym, że klikamy ZA PÓŹNO - liczą się ułamki sekundy! Dajemy smakołyk jak najszybciej po kliknięciu, ale dokładny moment, kiedy koń dostaje smakołyk nie jest ważny. Eq: Czy sam przechodził Pan jakieś szkolenia w tym zakresie? JG: Nie. Z ideą zetknąłem się jeszcze na studiach weterynaryjnych. Później poświeciłem setki godzin na wypracowanie własnych doświadczeń ze zwierzętami, wspierając się fachową literaturą amerykańskich specjalistów. Specyficzne "końskie" szkolenia odbywają się gównie w USA, a to spora zapora finansowa. Poza tym zakres poruszanych tam zagadnień jest raczej podstawowy.
Eq: Kiedy i dlaczego zaczął Pan stosować tą metodę? JG: Około trzy lat temu. Dlaczego? Bo działa! Od zawsze poszukuję rozwiązań przyjaznych i pozwalających stworzyć więź z końmi, a klasyczne tzw. Natural Horsemanship ma pewne braki. Może nie byłyby one tak jaskrawe w wypadku prywatnych koni jednego jeźdźca, ale nasze konie są końmi szkółkowymi. Utrzymanie ich lekkości, zainteresowania i chęci do pracy po tym, jak posiedzi na nich w sezonie kilkanaście różnych osób dziennie, z których, pomimo naszych starań, każda ciągnie w swoją stronę, wymaga czegoś więcej. Eq: Czy jeszcze jakieś inne ośrodki w Polsce ją stosują? JG: Z tego co wiem, nie. Jest nieliczne grono osób stosujących kliker w szkoleniu własnych prywatnych koni; większość z tych, którym udało się do nas dotrzeć, udziela się na naszym forum. Eq: Jaką popularnością cieszy się ta metoda w naszym kraju, a jaką w świecie? JG: W Polsce jest to trudne do oszacowania. Jeśli chodzi o konie, to zajmują się tym pojedyncze osoby i z reguły robią to "na własnym podwórku". Jeśli mówimy o psach, to powstają liczne szkoły, a ostatnio nawet ukazują się książki. Przykładem jest "Nasz wierny przyjaciel pies". Na świecie natomiast jest różnie. W USA tworzą się szkoły, coś na wzór PNH, jak np. The Clicker Center Alexandry Kurland czy OnTarget Training. Eq: Od jak dawna prowadzi Pan szkolenia w tym zakresie i z jakim zainteresowaniem się one spotykały? JG: Od półtora roku. A z zainteresowaniem jest różnie. Myślę, że z dwóch powodów - po pierwsze, ludzie podchodzący do koni "nieszablonowo" to najczęściej ludzie młodzi, którzy może chętnie wzięliby udział w takim szkoleniu, ale na przeszkodzie stoi brak pieniędzy. Po drugie, nie jestem Patem Parellim. Nieznane nazwisko w połączeniu z nieznaną metodą nie jest reklamą samą w sobie. Po trzecie, tak jak w przypadku warsztatów z kurczakami, ludzie często reagują śmiechem albo uważają, że przecież kurczaki to nie konie, więc nie warto się tym w ogóle zajmować. Eq: Skąd pomysł "zaczęcia od kurczaka"? JG: Pomysł nie jest nasz, tylko małżeństwa Baileyów. Prowadzą oni firmę Animal Enterprises, a w przeciągu kilkunastu lat wyszkolili kilkadziesiąt tysięcy zwierząt wielu różnych gatunków, między innymi do filmu. Od kilkunastu lat organizują warsztaty w USA. Na podstawie swoich wieloletnich doświadczeń stwierdzili, że kurczak jest pod wieloma względami najlepszym zwierzęciem do nauki. Warsztaty z wykorzystaniem kurczaków skracają czas nabycia niezbędnych umiejętności do stania się efektywnym. Kurczak jest istotą nieskomplikowaną - zachowania pojawiają się i znikają szybko - jest jednak uważny. Jego prostota powoduje, że jakiekolwiek zmiany zachowania są czytelne i nie zaciemnione. Dodatkowo kurczak jest szybki, szybszy niż większość zwierząt, a więc wymaga refleksu i zmysłu obserwacji, aby kliknąć w odpowiednim momencie. I najważniejsze - błędy trenera bardzo szybko objawiają się w zachowaniu kurczaka. Konie, jako inteligentniejsze, w końcu nauczą się tego, czego chcemy, niezależnie od popełnianych przez trenera błędów. Kurczak w zetknięciu z podobnymi błędami po prostu nie nauczy się niczego, albo będzie to tak powolne, że od razu da się zauważyć błędy trenera. Dziękujemy za rozmowę |