|
23.03.2007.
|
|
Ponad 140 koni skradziono rolnikom na Podlasiu. Poszkodowanych jest 64 hodowców ze wschodniej części województwa. Są wściekli i twierdzą, że policja nic nie robi, by schwytać koniokradów. Na własną rękę szukają złodziei.
Zaczęło się od kradzieży w Mierzwinie, później zniknęły dwie klacze w Sierakowiznie. A dalej była już plaga kradzieży w okolicach Brańska, Bielska Podlaskiego, Hajnówki, Nowej Woli i Treszczotek.
Rolnicy twierdzą, że to robota fachowców. Najpierw dokładnie obserwują zwierzęta. Potem zakradają się nocą i wyprowadzają klacze ze stajni. Kilkaset metrów dalej, zwykle pod lasem, czeka na towar samochód. Policja jest bezradna. Gospodarze założyli SpołecznyKomitet Poszkodowanych przez Złodziei Koni i na własną rękę prowadzą poszukiwania. Źródło: Super Express Fot. Equito.pl
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Proszę zaloguj się lub zarejestruj. |