|
Piotr Sikorski po wygraniu piątkowego konkursu nr 5 - zwykłego z przeszkodami o wysokości 135 cm skomentował swój sukces słowami - Może w kolejnych będę miał tyle samo szczęścia. Nie minęło kilkadziesiąt minut i sympatyczny łodzianin znów wyjechał do dekoracji.
Sikorski zdążył jednie przesiąść się z wałacha o imieniu Mozart na ogiera o proroczym imieniu Prezent, a już ponownie okazał się najlepszy. Tym razem był to finał Pucharu Nadziei - konkurs zwykły w skokach przez przeszkody na wysokości 135 cm, w którym startowało 12 zawodników. W jego rozgrywce Sikorski ponownie nie zanotował punktów karnych przejeżdżając parcours na Prezencie w czasie 7,61 sekund. Tuż za zawodnikiem z ŁKJ (rocznik 1989) uplasowała się jego rówieśniczka Aleksandra Musiał z JKS Czanki Międzyrzecze na Wento Carbo Asecu, w tej samej fazie również bezbłędna lecz nieznacznie wolniejsza, bo zaledwie o 0,60 s. Trzecie miejsce w konkursie przypadło Mściwojowi Kiconiowi (KJ Agrohand Śrem) na Bolero de Ravel, jeden punkt w czasie 64,57 w pierwszej fazie. Emocjonujący Memoriał Emocjonujący przebieg miał piątkowy konkurs numer 7 - dwufazowy rozgrywany na przeszkodach o wysokości 140 cm - Memoriał olimpijczyka Generała Michała Gutowskiego o nagrodę i puchar prezesa Polskiego Związku Jeździeckiego, w którym wystartowało 41 zawodników. Pierwszą fazę konkursu bez punktów karnych pokonało 26 zawodników i zawodniczek, w tym 20 reprezentantów gospodarzy. W drugiej sztuka ta udała się dziesięciu jeźdźcom, a najszybciej z czystym kontem punktowym tor pokonał w czasie 27,51 sekund Łotysz Andis Varna na koniu Grand Libero, wyprzedzając jednego z najlepszych polskich skoczków, mistrza kraju sprzed dwóch lat Jacka Zagora na Polydorze KJ Largo SA Łoś, wolniejszego zaledwie o 0,06 sekund oraz Rosjanina Michaiła Safronowa na Common Sense - 28,32. To właśnie on w pierwszym dniu warszawskich zawodów dwukrotnie stanął na podium zajmując pierwsze miejsce w konkursie zwykłym (duża runda) oraz drugie w dwufazowym (mała runda). Piąty w konkursie był Łukasz Jończyk na koniu Ritusie (KJ Garo Zaborów), szósty Andrzej Głoskowski (BKJ Bogusławice) - Imeguyl, dziewiąty natomiast Paweł Jurkowski (LKJ Lublin) - Figaros’s Boy. Publiczność lubi Kubiaka Zawsze na Torwarze publiczność żywiołowo dopinguje 11-krotnego mistrza Polski Grzegorza Kubiaka. W piątek nie wiodło mu się na parkurze tak dobrze jak zwykle. W dwufazowym konkursie nr 7, dosiadając konia Sina 355 zrezygnował po serii zrzutek w drugiej fazie. - W sporcie tak bywa. Dysponuję młodymi końmi, jestem w nowym klubie. To wszystko trwa zaledwie dwa miesiące. Na sukcesy moi kibice muszą więc jeszcze trochę poczekać - tłumaczył słabszą dyspozycję popularny w jeździeckim świecie Grześ. - Jak mi idzie pod górkę, to przynajmniej mam okazję cieszyć się z sukcesów młodego zdolnego jeźdźca Piotra Sikorskiego, mojego krewnego ze strony mamy - dodał Grzegorz Kubiak. Sebastian Bogacz najlepszy w rywalizacji zaprzęgów parokonnych Kolejną konkurencją drugiego dnia zawodów był konkurs w powożeniu zaprzęgami parokonnymi, którego zwycięzcą okazał się Sebastian Bogacz. Powożący Herbem i Sumakiem zawodnik wygrał konkurs szybkości w powożeniu zaprzęgami parokonnymi. Na drugim miejscu w stawce siedmiu zaprzęgów uplasował się jeden z najlepszych polskich specjalistów w tej konkurencji jeździeckiej Roman Kusz, świetnie dający sobie radę z Łobuzem i Luzakiem. Trzecie miejsce przypadło Waldemarowi Kaczmarkowi i koniom Cwałowi i Lilii. Niespodzianką było nieukończenie zawodów przez innego „wielkiego” Jacka Kozłowskiego.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Proszę zaloguj się lub zarejestruj. |